Lato to najwspanialsza pora roku. Uwielbiam słońce, gorące dni i bezchmurne niebo. W lato mogę wypocząć tak jak to najbardziej lubię - zakładam plecak i idę na kilkudniową wędrówkę. Zabieram ze sobą tylko to, co niezbędne i całkowicie izoluję się od świata.
Podczas jednej z takich wypraw udało mi się nawet znaleźć wspaniałe miejsce, które od tego momentu służy mi za miejsce do biwakowania.
Jest to niewielka polana na skraju lasu nad małym jeziorem. Miejsce jest na tyle małe i na tyle odległe od jakichkolwiek szlaków komunikacyjnych, że nie ma ryzyka zakłócania mojego spokoju przez turystów. Korzystam zatem z ciszy i spokoju i rozbijam tam namiot. Spędzam tam zazwyczaj kilka dni odcięty zupełnie od cywilizacji, ponieważ miejsce to jest poza zasięgiem sieci komórkowych i nie ma tam prądu. Cisza, spokój i obcowanie z naturą.
Cóż...życie jednak lubi dostarczać niespodzianek.
Zdarzyło się to podczas jednego z moich dłuższych pobytów wakacyjnych. Ponieważ skończyły mi się zapasy zmuszony byłem wybrać się do pobliskiej wsi na zakupy. Słowo "pobliskiej" nie do końca oddaje odległość - wieś była oddalona o jakieś 15km, więc była to wyprawa na pół dnia.
Wyszedłem po południu żeby uniknąć marszu w najgorszym słońcu, wracałem więc dość późno - zbliżał się wieczór. Do mojego azylu i oazy spokoju prowadziła polna droga. Wystarczająco szeroka by mógł nią przejechać samochód, ale na tyle wyboista, że bez dobrego auta terenowego nikt przy zdrowych zmysłach by się w nią nie zapuszczał. Moje zdumienie nie miało granic, gdy na tej drodze zobaczyłem samochód. Mało tego - był to samochód sportowy BMW. Nie wiem dokładnie jaki model, ale któryś z serii Z - piękna maszyna w srebrnym kolorze. Wykluczyłem możliwość halucynacji od nadmiaru słońca bolesnym uszczypnięciem się i z ogromną ciekawością szedłem w stronę samochodu. Okazało się, że w środku znajduje się kierowca tegoż auta. Ale jaki kierowca...
Gdy zbliżyłem się do drzwi moim oczom ukazał się widok przepięknej kobiety. Miała upięte włosy, więc widać było jej ramiona i wspaniałą długą szyję. Miała cudowne, wielkie oczy, które w tej chwili przedstawiały sobą rezygnację i załamanie. Dopiero na mój widok błysnęła w nich iskierka nadziei i kierowca płci żeńskiej wyskoczył ze środka z wyraźną ulgą dostrzegając człowieka.
Stojąc w pełnym słońcu prezentowała się jeszcze lepiej...długie opalone nogi zakończone mini spódniczką i obcisłym topem. Naprawdę był to widok zapierający dech w piersiach.
- Mój boże - powiedziała - jak cudownie, że wreszcie kogoś spotkałam tutaj.
- Miała pani kawał szczęścia - ta okolica raczej nie jest zbyt uczęszczana.
- Zauważyłam. Zupełne odludzie.
- Owszem, uważam akurat to za dużą zaletę tego miejsca. Skąd się pani tu wzięła?
- Szukałam objazdu. Jechałam autostradą, ale był wypadek i okropny korek. Próbowałam objechać jakoś ten zator, ale mój GPS nie działa a kierując się mapą trafiłam tutaj.
- Z autostrady??? No to strasznie pani zabłądziła - przecież autostrada jest ponad 20 kilometrów stąd.
- To możliwe. Strasznie długo błądziłam.
- Cóż...proponuję zawrócić i jechać cały czas tą drogą aż do lasu. Przy kapliczce niech pani skręci w prawo a dojedzie pani do wsi. Tam wskażą jak dalej jechać.
- Bardzo bym chciała, ale wygląda na to, że utknęłam...
Faktycznie samochód był wybitnie niepasujący do tego terenu. Wyglądało na to, że w chwili obecnej utknął na zawieszeniu a koła kręciły się w powietrzu.
- Może ma pan telefon żebym mogła wezwać assistance?
- Owszem mam, ale tutaj na wiele się nie przyda. Nie ma tu zasięgu żadnej sieci. A co do assistance...jak zamierzałaby pani wytłumaczyć im gdzie mają przyjechać?
- Faktycznie...a może w tej wsi coś poradzą?
- Myślę, że tak, wystarczy tu ciągnik i będzie po problemie. I tak trudno mi uwierzyć, że dała pani radę tak daleko dojechać.
- Ja również nie wiem jak to zrobiłam...Ale skoro już pana spotkałam - mógłby mnie pan odprowadzić do tej wsi? Zupełnie nie znam okolicy i boję się, że zabłądzę sama.
- Własciwie nie widzę przeszkód, ale dzisiaj to raczej nie jest możliwe.
- Dlaczego? Przecież mówił pan, że to niedaleko.
- Nic takiego nie powiedziałem, wskazałem tylko kierunek. Jest to kilka godzin marszu stąd a pani nie wygląda na osobę, która dałaby radę szybko maszerować. Zresztą zaraz zrobi się ciemno i nie ma możliwości żeby po nocy spacerować przez las.
- Ale to co ja teraz zrobię? - Głos jej się lekko załamał i chyba była o krok od paniki.
- Niedaleko mam biwak, proponuję żeby pani przenocowała a jutro rano będzie można wybrać się do wsi.
- Biwak? Ale ja nie mam ze sobą nic do spania...ani nawet śpiwora.
- Moj jest duży, pomieścimy się razem i będzie cieplej.
Nie ma co ukrywać, że perspektywa spędzenia nocy w śpiworze z piękną kobietą była bardzo pociągająca. Oczywiście daleki byłem od jakichkolwiek złych zamiarów, ale w końcu jestem facetem i sam fakt takiego towarzystwa w nocy był bardzo interesujący.
- Jeżeli pani nie chce to nie będę nalegał, ale obawiam się, że nie ma pani za dużego wyboru.
- Mogę spać w samochodzie.
- Oczywiście, życzę miłego wypoczynku. Obawiam się jednak, że pani plecy będą mocno protestować przeciwko takiemu spaniu. Nie mogę pani zaoferować luksusów, ale obiecuję, że będę zachowywał się przyzwoicie i włos pani z głowy nie spadnie.
- Chyba faktycznie nie mam wyboru...wygląda pan na miłego człowieka a poza tym gdyby miał pan złe zamiary to już dawno mógłby je pan zrealizować.
- Dokładnie. Chodźmy zatem, zaraz będzie ciemno. Mam na imię Łukasz.
- A. miło mi.
Po godzinnym spacerze doszliśmy do mojego obozu. W zasadzie to spacer mógłby trwać 15 minut, ale bieganie w sandałkach po bezdrożach bardzo wydłużyło ten czas. Moja nowa towarzyszka okazała się jednak twarda i nie marudziła nawet jak wlazła w wielką pajęczynę, która skutecznie oblepiła jej włosy.
Kiedy dotarliśmy w końcu na miejsce rozpaliłem ogień i wziąłem się za przygotowanie posiłku. Na szczęście miałem tu własnoręcznie zbudowany grill.
- Czy jest tu może prysznic?
- Jasne i wanna z hydromasażem...przecież jesteśmy w środku głuszy. Jeżeli chcesz się umyć to proponuję wskoczyć do jeziora.
- Ale ja nie mam kostiumu...
- Ja również, pływam tu wyłącznie nago, szczerze polecam. - uśmiechnąłem się do niej.
Zaskoczyło mnie to, że gdy tylko odwróciłem się i zacząłem przyrządzać mięso usłyszałem głośny plusk i na brzegu zostało tylko ubranie i sandały.
Odwagi jej również nie brakowało.
Ciszę wieczoru przerwał jej histeryczny krzyk, który zerwał mnie na nogi.
Rzuciłem się w stronę skąd dochodził z wielkim nożem w ręku, nie wiedząc czego się spodziewać.
A. szamotała się w wodzie i wyraźnie z czymś walczyła. Wskoczyłem do wody i próbowałem zorientować się, z czym mam się bić.
- Trzyma mnie!!! Boże, pomocy!!! - A. była przerażona i nie reagowała na moje próby komunikacji.
Ja próbowałem złapać niewidzialnego wroga i pomóc biednej dziewczynie, ale moje ręce cały czas trafiały w pustkę.
Dopiero po dłuższej chwili udało mi sie zlokalizować bestię, która przyjęła postać zaplątanych w gałąź wodorostów. W paszczy tego potwora najwyraźniej utkwiła noga A. Udało mi się ją uwolnić i trzymając wyprowadzić na brzeg. Wtuliła się we mnie i sama nie wiedziała czy mi dziękować, płakać ze zdenerwowania, czy może przepraszać za niepotrzebną panikę. Dopiero po chwili zorientowałem się, że przytula się do mnie piękna i zupełnie naga kobieta. Świadomość tego faktu zdecydowanie przyspieszyła mi puls i rozgrzała. Ona chyba również zdała sobie sprawę ze swojej niezręcznej sytuacji i nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Obiecałem, że zamknę oczy a ona będzie mogła się ubrać. Oczywiście podglądałem i mimo panującego mroku udało mi się dostrzec w blasku ognia zarysy ciała. A robiło to piorunujące wrażenie.
Okazało się, że ta przygoda jednak wprawiła nas w dobry humor i już po chwili zajadaliśmy się karkówką i popijaliśmy chłodnym piwem. Sporo przy tym rozmawialiśmy i śmiechu też było mnóstwo. W końcu postanowiliśmy udać się do namiotu i odpocząć. A. mimo moich obaw nie miała już oporów przed spaniem ze mną w jednym śpiworze. Spytała jedynie czy mogę jej pożyczyć jakąś koszulę do spania. Była na nią sporo za duża, ale wyglądała w niej szalenie seksownie. Czułem pewną frustrację faktem spędzania nocy z tak piękną kobietą bez perspektyw na zacieśnienie znajomości, ale mimo umiłowania do dzikiej natury sam starałem się przejawiać cywilizowane zachowanie godne dżentelmena. Nawet goliłem się regularnie przy kawałku lustra zawieszonym na drzewie.
Zapakowaliśmy się do śpiwora, zostawiłem mała diodę zapaloną by dawała lekki blask światła i ułożyliśmy do snu.
- Łukasz spisz? - spytała po chwili.
- Jeszcze nie, ale mam taki zamiar.
- Przepraszam, ale czy mogłabym się przytulić? Zimno mi i trochę się boję.
Wysiliłem maksymalnie swoją wolę by nie krzyknąć z radości tylko odpowiedzieć z lekkim oporem, że oczywiście nie ma sprawy i może się przytulić.
Zawinęła się tak, że jej pośladki przylegały do mojego podbrzusza i odetchnęła z ulgą.
Niestety o ile potrafiłem powstrzymać maniery to odruchy już nie do końca. Leżała obok mnie prawie naga, piękna kobieta. Zapach jej ciała wypełniał całkowicie namiot i sprawiał, że nie mogłem zasnąć. Czułem jej delikatną skórę dotykającą mnie i czułem rosnące we mnie podniecenie. Mój penis wyraźnie zesztywniał i zaczął się prężyć. Nie miałem żadnej możliwości opanowania tego a zdawałem sobie sprawę, że ona to czuje. Udawałem, że nie wiem o co chodzi, ale nie dało się tego ukryć...
- Czuję, że chyba Ci się podobam
O boże...myślałem, że spalę się ze wstydu.
- Właściwie to Ty mi również...
Czy ja śnię? Czy ona właśnie...
Odwróciła się do mnie twarzą, uśmiechnęła i pocałowała mnie. Odwzajemniłem jej pocałunek. Poczułem jak jej język ślizga się po moich ustach. Przyłączyłem się do tej zabawy i po chwili nasze języki ocierały się o siebie i wzajemnie masowały. Już nie musiałem ukrywać swojego podniecenia a było ono ogromne. Czułem, że jestem sztywny i twardy jak kamień. Jestem przekonany, że ona również to poczuła, gdyż jej ręka zaczęła mnie pieścić. Delikatnie masowała i głaskała mojego kutasa, gładziła moje jądra i wyraźnie sprawiało jej to przyjemność. Nie pozostawałem dłużny i moje ręce z pleców przeniosły się na jej piersi. Miała nieduże, ale cudownie jędrne piersi ze sterczącymi już z podniecenia sutkami. Najpierw ją masowałem - zataczałem dłońmi kręgi, łapałem i ugniatałem delikatnie jej ciało. Najwyraźniej podobało się jej to, gdyż zaczęła cichutko pojękiwać. Gdy skupiłem się na jej sutkach - ściskałem je, delikatnie gładziłem to już byłem pewien, że ją to podnieca i to potężnie. Wyginała się tak żebym miał łatwiejszy dostęp i jęczała w rytm moich ruchów. Wyszliśmy ze śpiwora, kazała mi się położyć i sama usiadła na mnie. Ocierała się o mnie a ja masowałem jej piersi. Widok był cudowny, delikatne światło pokazywalo zarysy kształtów, rozgrzane powietrze w namiocie sprawiało, że na naszych ciałach pojawiały się kropelki potu, które blyszczały lekko. Po kilku minutach takich pieszczot podniosła się, odwróciła i klęknęła tak, że moja twarz znalazła się tuż przy jej majteczkach. Nie czekała na nic tylko ściągnęła moje szorty i poczułem jak jej język slizga się po moim wyprężonym dumnie penisie. Zaraz poczułem jak obejmuje go ustami i zaczyna ssać. Nie mogłem poozostać jej dłużny - odciągnąłem na bok całkowicie wilgotne figi i zacząłem ślizgać się językiem po jej cipce. Była cudownie gładka, pachnąca i soczysta. Smakowałem każdą kroplę jej płynących strumieniem soków. Pieściłem ją z pasją, ślizgałem się językiem delikatnie z wierzchu, czasem odrobinę wkładałem go w nią, by lepiej poczuć jej smak. Pieściliśmy się nawzajem pojękując głośno. Postanowiłem lekko zaryzykować i skierowałem mój palec w jej pupę. Nie wiedziałem jak zareaguje, ale chciałem spróbować. Na szczęście nie przeraziło jej to, wypięła bardziej pośladki, żeby umożliwic mi dostęp. Najpierw delikatnie masowałem ją z wierzchu i uciskałem żeby ja rozluźnić. Potem ostrożnie wsunąlem w nią palec. Najwyraźniej podobało jej się to, bo zaczęła się ruszać tak, by nabijać się na niego sama. Odgłosy, jakie przy tym wydawała nie pozostawiały wątpliwości, co do wrażeń i przyjemności jakiej doznaje. Przez jakiś czas tak się zabawialiśmy. W pewnej chwili przestała mnie ssać, odwróciła się i usiadła na mnie. Patrzyła mi w oczy i znęcała się nade mną ślizgając się swoją cudownie wilgotną szparką po moim sterczącym fiucie. Czułem jaka jest gorąca i mokra a ona uśmiechała się i delikatnie ocierała.
Nie dałem rady tego długo wytrzymać. Złapałem ją i wbiłem się w nią. Nie wiem czy krzyk jaki wydała to był krzyk bólu czy rozkoszy, ale nie miało to znaczenia. Byłem zbyt podniecony, zresztą ona nie zatrzymała się tylko zaczęła mnie ujeżdżać. Nabijała sie na mnie a ja ssałem jej piersi. Były tak cudowne i tak piękne...Jej ciało poruszało się zgodnym rytmem falując i wyginając się. Ściskałem jej pośladki, gdy ona się ruszała na mnie. Postanowiłem znowu spróbować pobawić sie jej drugą dziurką, która w tym momencie była w zasięgu moich rąk. Delikatnie zacząłem wsuwać w nią swój palec uważając na jej reakcję. Ale ona wcale nie zamierzała przestać. Najwyraźniej podniecało ją to, bo zaczęła się ruszać coraz szybciej. Jęczała głośno i ruszała swoimi biodrami w coraz większym tempie. W końcu krzyknęła i nabiła się na mnie bardzo mocno. Miała orgazm, czułem jak się na mnie zaciska. Zacząłem się ruszać w niej żeby spotęgować doznania, ona krzyczała jak kolejne fale szczytowania zalewały jej ciało. Krzykneła "Przestań!" i upadła na mnie ciężko dysząc.
- O boże...od dawna nie miałam tak gigantycznego orgazmu...Mam wrażenie, że zaraz zemdleję.
- Hej, ale chyba nie zostawisz mnie w takim stanie? - odpowiedziałem
- O nieeee, ale moja cipka aż boli od tego, co mi zafundowałeś ogierze.
- To znaczy...
- Widziałam, że moja pupa Cię bardzo interesuje...może chcesz z niej skorzystać?
Zeszła ze mnie, wypięła swoje pośladki i zachęcająco pomrukiwała.
Nie czekałem dlugo, klęknąłem za nią i delikatnie wszedłem w jej ciasną pupę. Poruszałem się w niej powoli żeby nie sprawić jej bólu, ale ona chciała mocniejszych doznań i sama zaczęła się na mnie nabijać mocno i szybko. Wbijałem się w nią głęboko a ona jęczała i poruszała się w moim rytmie. Pieściła się równocześnie ręką, gdy ja wciskałem swojego kutasa w jej wspaniały tyłeczek. Nie byłem w stanie długo już tego wytrzymać. Wytrysnąłem w nią całą swoją zawartością z dzikim rykiem orgazmu. Ona też doszła ponownie i poczułem jej skurcze na sobie po raz kolejny.
Padliśmy wyczerpani. Nie wiem nawet kiedy zasnęliśmy, ale gdy sie obudziłem mój penis dalej był w niej. Obudziła się razem ze mną i szeroko uśmiechnęła się mówiąc mi "dzień dobry". Przypomniałem o jej samochodzie i chciałem wstać i udać się po pomoc, ale położyła mi palec na ustach i powiedziała
- Mi się nigdzie nie spieszy...właściwie to chętnie sobie zrobię trochę wolnego. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?
Nie protestowałem ani trochę. I wcale tego nie żałowałem.
=======
teskt pochodzi ze strony
moje-chwile.pl